|
|
 |
 |
Opracował z pomocą uczestników zdarzeń Wojciech Hempel, konsultacja Leszek Próchniak IPN.
Nocą 13 grudnia głuchną telefony do mieszkań wchodzi policja nazywana milicją i zabiera ludzi. Tak w 1981 roku w Polsce rozpoczyna się stan wyjątkowy nazwany wojennym. Historia zrywu łódzkich studentów, którzy w pierwszych dniach stanu wojennego walczyli o wolną Polskę.
Pierwsze godziny stanu wojennego to tylko przerwana łączność i aresztowania. Łodzianie śpią spokojnie nie wiedząc o niczym. Pierwsi aresztowani to działacze Solidarności, Niezależnego Zrzeszenia Studentów /NZS/ i opozycji demokratycznej z KOR, ROPCiO, RMP, KPN. Zakratowane budy wywożą ich do więzień w Łodzi, Łęczycy, Sieradzu i Olszynce Grochowskiej.w niedzielę rano radio i TV ogłaszają stan wojenny, na rogatkach miasta stają czołgi. Ludzie idąc do kościoła, oglądają armaty, karabiny maszynowe, bojowe pojazdy opancerzone, milicyjne suki i uzbrojonych żołnierzy.
5 rano milicja włamuje się do siedziby łódzkiej „Solidarności” przy ul. Piotrkowskiej 260, zabiera zawartość biurek, sprzęt elektrotechniczny i … wychodzi. 7 rano do siedziby związku przybywają z Gdańska przywódcy łódzkiej Solidarności Andrzej Słowik i Jerzy Kropiwnicki. Przychodzą też inni działacze. Przed siedzibą gromadzą się ludzie. Kropiwnicki w odczytanym przez głośniki i wydrukowanym na ulotkach komunikacie wzywa do strajku powszechnego w poniedziałek. ok. godz. 13 rozpoczyna się interwencja milicji i ZOMO, rozbicie bramy, aresztowanie przywódców Solidarności, starcia z demonstrantami: pałki, gazy łzawiące, petardy, armatki wodne. po południu trójka studentów: Jacek Nowak Tadeusz Wiatrowski, pod bokiem milicji, wynosi drukarnię NZS-u z pomieszczenia na tyłach siedziby Solidarności przez płot, na teren Olimpii.
14 grudnia strajkuje lub próbuje strajkować około trzydziestu zakładów w Łodzi. rano Niezależne Zrzeszenie Studentów UŁ wzywa do strajku okupacyjnego. Apel nadaje studenckie radio Kiks w akademikach. od 9 rano kilka godzin strajkują wielkie zakłady Marchlewskiego (Manufaktura), ale przerywają protest w obliczu groźby ataku wojska; podobnie dzieje się w fabryce Elta (dzisiaj ABB). w ciągu dnia do czasu interwencji milicji i wojska, strajkują zakłady: Ema-Elester, Uniprot, Wytwórnia Filmów Fabularnych, Teofilów i inne. rano Studenci z NZS PŁ Bogusław Święcicki i Piotr Kociołek rozrzucaja z samochodu w rejonie Al. Kościuszki i Al. Politechniki kilka tys. ulotek wzywających do strajku generalnego. 8 rano i później budynek Wydziału Prawa UŁ, róg Narutowicza i Składowej, z powodu stanu wojennego jest zamknięty. Jeden z przywódców NZS Tomasz Jaroszewicz wymyśla pretekst /mam zaliczenie/ by portier otworzył drzwi. Dzięki temu studenci mogą wchodzić – odbywa się wiec, dyskusja czy strajkować i głosowanie. • studenci ogłaszają strajk okupacyjny. Kilkadziesiąt osób postanawia jechać do domów po śpiwory i jedzenie. Szefem strajku zostaje przewodniczący NZS UŁ Leszek Owczarek. Wśród przywódców są studenci prawa Janusz Michaluk i Joanna Śmigielska oraz pracownik naukowy na Wydz. Prawa Rafał Kasprzyk. Strajkujący formalnie przejmują władzę w budynku. • część członków NZS zostaje wysłana do pracy konspiracyjnej. NZS ukrywa sprzęt poligraficzny. • zamieszki na ulicy Piotrkowskiej koło siedziby Solidarności. • z informacji dochodzących do studentów z miasta wynika, że w żadnym z zakładów pracy w Łodzi nie udało się zorganizować trwałego strajku. przed 22 strajkujący stawiają w budynku barykady z mebli: jedną w przedsionku od Składowej, drugą u wejścia do “jamnika” /łącznik między budynkiem Prawa a rektoratem/; wiążą je linami i wężem strażackim. Jest to cała obrona przed uzbrojonymi oddziałami milicji i wojska. • studenci drukują ulotki z wiadomościami z nasłuchu zachodnich rozgłośni radiowych. Słyszą o brutalnej pacyfikacji strajku w kopalni Manifest Lipcowy z użyciem broni palnej. Słyszą, że są ranni i prawdopodobnie zabici. Wywiera to przygnębiające wrażenie, trwają rozważania, czy Ruskie wejdą, czy nie, czy wybuchną walki uliczne przeciw czołgom… • brama rektoratu na Lindleya - studenci przygotowują sobie drogę ewakuacji, przepiłowując kłódkę na bramie do wewnętrznego dziedzińca rektoratu i zakładając swoją. Podobnie przygotowują odcinek przez podwórka: Lindleya - Tramwajowa. godz. 22.15 Składowa: patrol milicji zrywa plakaty i usiłuje dostać się do środka budynku UŁ. godz. 23 wojsko zmusza pracowników Bistony do przerwania strajku. • z okien budynku Prawa zostaje wywieszony transparent: „STRAJK STUDENCKI – PRECZ Z KOMUNISTYCZNĄ JUNTĄ!”/ autor: Tomasz Mysłek/. • następny patrol milicyjny usiłuje skłonić strajkujących do rezygnacji z protestu i odchodzi z kwitkiem. nad ranem rozmowa okno – ulica z patrolem wojskowym dowodzonym przez polskiego podpułkownika wzywającego do zaprzestania strajku: Naruszacie obowiązujące prawo, strajk jest nielegalny, jest wojna! - mówi oficer, nasze pytanie: Z kim?. wieczorem i w nocy ZOMO i wojsko likwidują po kolei strajki w łódzkich fabrykach.
15 grudnia tego dnia gasną ostatnie strajki w Łodzi, walczą jeszcze nieliczne zakłady i studenci. 4 rano oddziały ZOMO brutalnie pacyfikują Zakłady Strzelczyka. godz. 4. 40 – 6 część pracowników UŁ i 2 studentów opuszcza przez okno budynek Prawa. • od rana - przed budynkiem Prawa zaczynają gromadzić się ludzie; • studenci wyruszają z ulotkami informującymi o strajkach w kraju i apelem o poparcie: - Tomasz Mysłek i Mieczysław Ratuszniak idą do zajezdni MPK na Tramwajowej, gdzie zostają zatrzymani, - w przeciwnym kierunku ulicą Narutowicza do Piotrkowskiej idą, rozdając ulotki, Adam Hohendorff i Jacek Dębski; • kończą się strajki w większości fabryk, a w nielicznych zaczynają się nowe. godz. 12 zakręt na Składowej: nieopodal gmachu Prawa parkuje Nysa, z której wychodzi kilku milicjantów; będzie tam stała do momentu ataku (zobacz zdjęcie). godz. 13 -14 pod budynkiem zbierają się wciąż studenci i młodzież. • Mieczysław Rutowicz, student prawa, planuje na zewnątrz ewakuację strajkujących, z obstawą chłopaków z miasta. godz. 14 albo później przystanek tramwajowy przy pl. Dąbrowskiego. Rutowicz i Mariusz Dychto w białych czapkach studenckich proszą motorniczego by unieruchomił tramwaj. Pasażerowie przyłączają się do tej prośby i wspólnie „wypraszają” pilnującego tajniaka. Motorniczy zabiera klucz i wychodzi. Następne tramwaje tworzą ciąg prawie do Tramwajowej. Tramwajarze spinają wagony. Zatrzymują się też autobusy, ludzi coraz więcej i po jakimś czasie w tłumie przy Uniwersyteckiej grzęzną tramwaje jadące do Radiostacji. Narutowicza jest zablokowana i pełna ludzi. • z III piętra lecą są ulotki, widać w oknach białe czapki studenckie - symbol oporu z marca 1968. W oknie na I piętrze Jurek Bożyk gra na akordeonie pieśni patriotyczne i religijne, ludzie śpiewają, wznoszą okrzyki, podają strajkującym żywność, papierosy i pieniądze. • przychodzą goście z zajezdni na Tramwajowej. Ich obecność i słowa: Sprawa jest przegrana, my musimy ustąpić i ustąpimy dzisiaj, ale trzeba zaprezentować swoją postawę, podnoszą morale. • godziny popołudniowe barykada z płyt chodnikowych i starcia z milicją na Piotrkowskiej w pobliżu Katedry, • przed budynkiem i na pl. Dąbrowskiego jest już ok. 2000 łodzian, • przyjeżdża prezydent miasta Józef Niewiadomski. Podczas rozmowy prowadzonej w drzwiach wejściowych namawia do zakończenia strajku i daje do zrozumienia, że z budynku zawsze można wyjść na Lindley’a. godz. 15 pojawia się duża ilość pojazdów milicyjnych (gaziki, armatki wodne, budy), oddziały milicji podchodzą w okolice zakrętu na Składowej, kordon ZOMO zamyka Tramwajową, liczne pojazdy na Uniwersyteckiej. Milicja wzywa przez głośniki do rozejścia się i stawia ultimatum z godzina 16-tą jako ostateczną. godz. 15.30 – 16 biskup Bejze z dziekan Birutą-Petrykowską namawiają do zaprzestania protestu; • większość strajkujących wychodzi na Składową z flagami i ze śpiewem przy akompaniamencie akordeonu Bożyka; zaraz potem Leszek Owczarek wskakuje na parapet na I piętrze i krzyczy, że strajkujący tu jeszcze są (jest ponad 20 osób) i nie wyjdą dobrowolnie. Manifestanci pod budynkiem odpowiadają śpiewem Roty i Warszawianki. Wrzucają przez otwarte okna papierosy i żywność. godz. 16 o zmierzchu szturm ZOMO i wojska Uniwersytecką przegradza szpaler ponad 20 pojazdów, wszystkie włączają „koguty” i syreny. Uderzenie następuje równocześnie z kilku stron: od pl. Dąbrowskiego, od Składowej i od Uniwersyteckiej. Zomowcy idąc uderzają pałami w tarcze. Daje to przerażający dźwięk przypominający huk wystrzałów. Oddają pierwszą salwę z granatników miotających petardy z gazem łzawiącym; rozlega się huk robiący wrażenie strzałów z ostrej amunicji. Ludzie próbują biernego oporu i siadają, ale atakujący pałują ich po głowach. Przy Składowej żołnierze repetują pistolety maszynowe i celują w ludzi, inni biją. Ludzie uciekają przez płot na teren pałacyku, słychać skandowanie „gestapo, gestapo”. W pewnym momencie ciężko już pobita dziewczyna niewielkiego wzrostu, w kożuchu, zawisa na płocie. Witold Wonko próbuje ją przeciągnąć na bezpieczną stronę, ale żołnierze ściągają ją na śnieg i katują. Jej dalszy los nie jest znany. Istnieje przypuszczenie, że była studentką szkoły muzycznej. Żołnierze-zwyrodnialcy należeli do żandarmerii wojskowej /WSW/ a jeden z nich nawet chełpił się potem swoimi wyczynami przed znajomymi. Żołnierze z pistoletami to studenci WAM. Niektórzy ludzie chronią się w autobusie, który zaraz potem odjeżdża w stronę Tramwajowej, gdzie zostaje zablokowany. ZOMO katuje pasażerów, w tym kobiety i starsze osoby. ZOMO wypycha ludzi w kierunku Tramwajowej. W pewnym momencie walczący Dychto zostaje trafiony petardą w pierś i Rutowicz gasi go w zaspie śniegu. Demonstranci zostają wyparci do Tramwajowej, wzięci w dwa ognie i rozpędzeni. Ludzie uciekają w podwórka i do klatek schodowych, lokatorzy zapraszają ich do mieszkań. • Ewakuacja. Jedna grupa studentów wyskakuje przez okno na wysokim parterze i ewakuuje się zaułkiem między murami a ścianą „jamnika” do rektoratu, otwiera zamienioną w nocy kłódkę i wychodzi przez bramę na Lindley’a. Część przechodzi podwórkami do Tramwajowej, reszta dołącza do demonstrantów na Narutowicza. Druga grupa wychodzi przez „jamnik” do rektoratu a stamtąd po 1-3 osoby na Narutowicza. • Tymczasem ZOMO forsuje budynek Prawa. Gdy są już w środku, nie znajdują tam strajkujących. Atakują rektorat. Mają pianę na ustach i wyraźnie są pod wpływem środków pobudzających. Biją pałkami ściany i rozwalają meble. Biją dyr. administracyjnego Brzezickiego, biją prorektora Bielskiego, biją pracownicę tajnej kancelarii, biją i wloką za włosy sprzątaczkę w ciąży /potem poroniła/, biją lekarza i wreszcie biją… dwóch członków obradującej właśnie egzekutywy Komitetu Uczelnianego PZPR. Nie zważając na ich protesty drą pokazywane im legitymacje partyjne, pakują w budy i wiozą do komendy na Lutomierską. Tam wita ich niejaki mjr Zenon Tabaczkiewicz, esbek odpowiedzialny za UŁ. Zobaczywszy zatrzymanych, których przecież dobrze znał, zwraca się do oficera dowodzącego: - I kogo mi żeśta, kurwa, przywieźli?! • starcia uliczne trwają półtorej godziny i rozszerzają się dalej na park Staszica i Dworzec Fabryczny; pałki, gazy, petardy, armatki, cegły, bryły lodu, ciężko pobici, aresztowania, polowanie na studentów, młodzież i przypadkowych przechodniów z zakupami i dziećmi. Jak podają świadkowie, niektórzy funkcjonariusze sprawiali wrażenie niepoczytalnych. Dziś wiemy, że byli pod działaniem środków pobudzających.
16 grudnia godz. 9 w Katedrze zbiera się spora grupa uczestników strajku na Wydziale Prawa, rozpoczyna się działalność podziemna NZS; • po interwencji sił porządkowych w budynkach UŁ pobojowisko: zdemolowany i rozkradziony bufet, cuchną ekskrementy. • godz. 17 Demonstracja w okolicach Katedry; • demonstracje przed gmachem sądu na placu Dąbrowskiego i pod hotelem Centrum.
17 grudnia • wieczorem milicja rozpędza demonstrację koło Katedry, a nawet wrzuca granaty z gazem łzawiącym do wnętrza świątyni.
Na tym kończy się fala protestów w regionie. ZOMO jedzie pacyfikować Gdańsk
*** Komisarzem wojskowym województwa łódzkiego i członkiem WRON był polski oficer płk Kazimierz Garbacik. Kim byli inni dowódcy akcji polskiej milicji i polskiego wojska? Jakie pobierają teraz emerytury i jakie piastują stanowiska? Do dziś nie ukarano tych oficerów, którzy doprowadzili i siebie, i milicjantów, i żołnierzy do takiego zbydlęcenia i hańby. *** Grudniowy strajk i demonstracje były spontaniczną odpowiedzią studentów na stan wojenny. Nie zdarzyłyby się bez istnienia Niezależnego Zrzeszenia Studentów, które wyrosło z tradycji zwycięskiego strajku 10 tysięcy łódzkich studentów, zakończonego 9 miesięcy wcześniej. Wtedy wywalczyli autonomię dla polskich uczelni i podpisali z reżymową władzą Porozumienie Łódzkie. Tym razem ci zwycięzcy, jak i cały ruch Solidarności, dostali zimny prysznic z armatek wodnych. Musieli ulec, bo totalitarne państwo wypowiedziało wojnę narodowi przy użyciu całej swej siły. Łódzki NZS, jako organizacja masowa, odrodził się pod koniec lat osiemdziesiątych i ma swój udział w powstaniu Polski demokratycznej i niepodległej. I właśnie w tej perspektywie krótki, dramatyczny i – zdawałoby się – beznadziejny zryw grudniowy nabiera szczególnego sensu.
Autor dziękuje za pomoc i współpracę przy sporządzeniu tego opracowania uczestnikom zdarzeń z grudnia 1981 roku: Edwardowi Chudzikowi, Zbigniewowi Koszałkowskiemu, Wiesławowi Maciejewskiemu, Lechowi Owczarkowi i Mieczysławowi Rutowiczowi.
|
|
|